Biznes w Vegas zaczyna wywierać presję na zmiany w wyścigu F1: co to oznacza dla przemysłu?

Biznes w Vegas zaczyna wywierać presję na zmiany w wyścigu F1: co to oznacza dla przemysłu?
Autor Ignacy Nowak
Ignacy Nowak26.12.2023 | 5 min.

Biznes w Vegas zaczyna wywierać presję na zmiany w wyścigu F1: co to oznacza dla przemysłu? Mimo że władze F1 zapowiadały, że nowy wyścig w Las Vegas będzie świetnym dodatkiem dla miasta, to jednak okazuje się, że dla wielu lokalnych firm weekend z Formułą 1 wiązał się ze stratami finansowymi. Wystosowano już list otwarty do organizatorów z apelem o obniżenie cen biletów oraz zmianę godzin wyścigu tak, by lepiej koegzystował on z innymi atrakcjami Vegas.

Biznesmen domaga się zmian w F1 Vegas

Wyścig Formuły 1 w Las Vegas, który odbył się w listopadzie ubiegłego roku, miał być wielkim świętem motorsportu i szansą promocyjną dla miasta hazardu. Niestety, jak się okazuje, dla wielu lokalnych przedsiębiorców weekend z Formułą 1 przyniósł same straty.

Ross Mollison, biznesmen prowadzący restaurację i teatr w Vegas, napisał list otwarty do władz Formuły 1 z apelem o wprowadzenie zmian w organizacji wyścigu. Jego zdaniem Grand Prix źle wpłynęło na frekwencję turystów i przychody innych atrakcji.

Niższa frekwencja podczas GP F1 w Vegas

Mollison twierdzi, że sposób promowania wyścigu jako ekskluzywnego, drogiego wydarzenia zniechęcił wielu "zwykłych" turystów do przyjazdu do Vegas w tym terminie. Tymczasem dla wielu lokalnych firm, jak restauracje czy teatry, weekend przed Świętem Dziękczynienia zawsze był jednym z najlepszych w roku.

Tymczasem podczas Grand Prix wiele hoteli świeciło pustkami, a na spektaklach i koncertach pojawiało się zaledwie kilkuset widzów zamiast tysięcy. Straty sięgają setek tysięcy, a nawet milionów dolarów.

Straty lokalnych firm z powodu wyścigu F1

Mollison nie ma wątpliwości, że weekend z Formułą 1 okazał się dla wielu firm w Vegas po prostu niewypałem. Jego własny teatr stracił pół miliona dolarów przychodu z biletów. Podobne straty poniosło wiele innych popularnych show i restauracji.

Wiele przedstawień zostało odwołanych. Wiele restauracji miało mniejszy popyt. Nasz najlepszy spektakl również mocno dostał, co szacujemy, że kosztowało nas 500 tysięcy dolarów w sprzedaży. Jeżeli przemnożymy to przez wiele takich pokazów w Vegas, to musiał być duży koszt dla producentów i promotorów idący w miliony.

Mollison zauważa, że paradoksalnie poruszanie się po mieście podczas wyścigu wcale nie było utrudnione. Jednak błędne przekonanie o totalnym "zawłaszczeniu" Vegas przez Formułę 1 na pewno zniechęciło wielu potencjalnych turystów.

Czytaj więcej: Nowa nazwa zespołu Sauber ma zaskoczyć kibiców

Apel o tańsze bilety i inne godziny wyścigu

Biznesmen ma konkretne postulaty zmian, które jego zdaniem pomogą łagodniej połączyć Formułę 1 z resztą atrakcji Vegas. Po pierwsze, ceny biletów i przelotów na wyścig powinny być obniżone, aby zachęcić szerszą publiczność.

Po drugie, godziny wyścigu powinny być dostosowane do lokalnego rytmu życia i klimatu. Zamiast późnowieczornej imprezy dla nielicznych, lepiej rozpocząć Grand Prix już o 15:00, co pozwoliłoby potem turystom normalnie korzystać z atrakcji Vegas.

Obniżenie cen biletów na F1 Zmiana godzin wyścigu na 15:00
Więcej turystów w hotelach i atrakcjach Łatwiejsze pogodzenie F1 z innymi imprezami

F1 musi lepiej współpracować z biznesem Vegas

Mollison podkreśla, że nie jest przeciwnikiem Formuły 1 w Vegas. Uważa jednak, że organizatorzy wyścigu muszą bardziej współpracować z lokalnymi firmami i władzami miasta, aby uniknąć powtórki finansowego niewypału.

Atrakcyjność Las Vegas nie opiera się tylko na jednym wydarzeniu. Potrzebne jest zgranie w harmonogramie wielu imprez i branż, aby z optymalnym skutkiem przyciągać turystów.

  • obniżenie cen biletów na F1
  • współpraca przy promocji miasta i wyścigu

Przyszłość wyścigu F1 w Las Vegas niepewna

Czy debiutowe Grand Prix Las Vegas 2023 będzie jednocześnie ostatnim? Wszystko zależy od decyzji władz F1 i wniosków, jakie wyciągną z pierwszej edycji oraz apeli lokalnego biznesu.

Niewykluczone, że już przyszłoroczna edycja wyścigu będzie zorganizowana w bardziej "turystycznie" przyjaznym terminie i formule. Od tego może zależeć przetrwanie Formuły 1 w stolicy hazardu na dłużej.

Podsumowanie

Wyścig Formuły 1 zagościł w ubiegłym roku po raz pierwszy w stolicy hazardu i rozrywki, czyli Las Vegas. Niestety okazało się, że mimo wspaniałej oprawy i emocji na torze, Grand Prix przysporzyło sporych strat wielu lokalnym firmom i przedsiębiorcom. Dlaczego tak się stało i jakie zmiany są potrzebne na przyszłość?

Zdaniem Rossa Mollisona, autora listu otwartego do F1, błędem była przede wszystkim promocja wyścigu jako elitarnej i drogiej imprezy. To zniechęciło wielu "zwykłych" turystów do odwiedzin Vegas akurat w tym terminie, tradycyjnie dobrym dla hoteli i rozrywki. Stąd niższa niż zwykle frekwencja.

Po drugie, późnowieczorne godziny Grand Prix i niska temperatura nie sprzyjały rodzinnemu kibicowaniu z trybun. Dodatkowo utrwalił się fałszywy obraz całkowitego "zawłaszczenia" miasta przez F1, co też zniechęcało turystów.

Co zatem zrobić? Przede wszystkim obniżyć ceny, zmienić godziny rozpoczęcia wyścigu i lepiej skoordynować promocję imprezy z wizerunkiem całego miasta. Wówczas szanse na sukces przyszłorocznej edycji będą znacznie większe.

Najczęściej zadawane pytania

Promowanie Grand Prix jako ekskluzywnego, drogiego wydarzenia zniechęciło wielu "zwykłych" turystów do przyjazdu. Tymczasem dla hoteli i rozrywki weekend przed Świętem Dziękczynienia zawsze był świetnym okresem. Stąd mniejsza niż zwykle frekwencja i straty sięgające nawet milionów dolarów.

Przede wszystkim obniżenie cen biletów, aby F1 przyciągnęła szerszą publiczność. Po drugie - zmiana godzin wyścigu na wcześniejsze, aby łatwiej było pogodzić je z innymi atrakcjami i zachęcić rodziny z dziećmi. Wreszcie - lepsze skoordynowanie promocji imprezy z wizerunkiem całego miasta.

Na razie jest za wcześnie, aby to przesądzać. Wiele będzie zależało od decyzji władz F1 i wniosków wyciągniętych z debiutu. Być może już w 2024 roku Grand Prix wróci, ale w bardziej "turystycznie" przyjaznej formule.

Przede wszystkim ściślejsza współpraca z lokalnym biznesem, władzami Las Vegas i firmami turystycznymi przy planowaniu kolejnych edycji wyścigu. Tylko w ten sposób uda się uniknąć powtórki finansowych strat dla miasta.

Zdecydowanie tak. Kluczowe jest jednak lepsze zgranie terminów i promocji, bardziej przystępne ceny oraz godziny dostosowane do rytmu życia turystów. Wówczas Formuła 1 może stać się świetnym uzupełnieniem stałej oferty rozrywkowej miasta.

5 Podobnych Artykułów:

  1. Jakie silniki napędzają bolidy F1? Odkrywamy tajniki
  2. Jak Sierżant Przytył 5 kg i Zmienił Plan Treningowy Przed Sezonem 2024
  3. Formuła 1 a nowe technologie: Elektryczne bolidy w przyszłości?
  4. Czy Formuła 1 jest naprawdę sportem ekstremalnym?
  5. Walka o miejsce w stajni Alfa Romeo: Kto ma szanse?
tagTagi
shareUdostępnij
Autor Ignacy Nowak
Ignacy Nowak

Jestem blogerem z pasją do Formuły 1. Na blogu dzielę się obszerną wiedzą o wyścigach, kierowcach i technologii. Relacjonuję każdy Grand Prix, analizuję tajniki strategii teamów i dostarczam najnowsze wieści ze świata F1. Znajdziesz u mnie emocje, które towarzyszą mi podczas każdej rundy sezonu!

Oceń artykuł
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Komentarze (0)

email
email

Polecane artykuły